Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Leszek Miller: Wojujący Islam jest wrogiem naszej cywilizacji

dodano 2015-11-21 12:17 w kategorii: Ludzie

Dobry terrorysta to martwy terrorysta. Z konkurentem politycznym można się jakoś dogadać, zasiąść do stołu, pójść na kompromis. Z dżihadystami kompromisów nie ma, bo oni uważają, że nie mamy prawa do życia.

"Plus Minus": Powinniśmy przyjąć uchodźców?Leszek Miller: Polska powinna przyjąć uchodźców, ale nie imigrantów ekonomicznych rozdzielanych z klucza przez Unię Europejską.Tylko kogo?Prawdziwych uchodźców, którzy dziś są w obozach w Turcji, Jordanii czy Libanie i których nie stać na bilet do Europy. To są biedni, przestraszeni ludzie, którzy doznali wiele zła od islamistów, to kobiety i dzieci, którym naprawdę trzeba pomóc.Jak pan to sobie wyobraża?Jeśli polski rząd chce realnie pomóc uchodźcom, to powinien udać się do miejsc, w których oni rzeczywiście są, czyli do obozów. Stamtąd można ich przetransportować do Polski. Nie powinniśmy się uchylać. Rząd powinien pomóc im, a nie przyjmować imigrantów zwabionych do Europy wysokością zasiłków socjalnych.

Których zresztą w Polsce nie dostaną.

Słyszałem dowcip, że Polacy boją się, iż uchodźcy trafią do Polski, a uchodźcy też się tego boją. Bo mówiąc serio, oni nie po to jechali tysiące kilometrów w poszukiwaniu mitycznego raju, by wylądować w naszym kraju. Nawet gdyby Polska faktycznie ich przyjęła, to szybko by stąd wyjechali.

W każdym razie pan jako premier nie przyjmowałby uchodźców wysyłanych przez instytucje unijne?

Tylko wtedy, gdym miał pewność, że chodzi o właściwych ludzi. Przyjąłbym prawdziwych uchodźców i jestem przekonany, że polskie społeczeństwo patrzyłoby na tych ludzi zupełnie inaczej, zaakceptowałoby pomoc im.

Zarówno rząd odchodzący, jak i nowy mówi, że będziemy uchodźców sprawdzać.

To bardzo mało prawdopodobne i powiedzmy to sobie wyraźnie. Można bardzo łatwo ominąć te wszystkie procedury.

Opinie na temat uchodźców zmienią się pod wpływem zamachów w Paryżu?

Spójrzmy na to trzeźwo: związek między falą uchodźców a zagrożeniem terrorystycznym istnieje. Wśród imigrantów są też ludzie, którzy idą do Europy, by przyłączyć się do radykalnych środowisk islamistów.

Przy wielkiej wędrówce ludów nie idą tylko poeci i szlachetni lekarze, ale czy to nie zbyt daleko idące wnioski?

Do Europy trafiło ponad milion ludzi. Wyjątkową naiwnością byłoby twierdzić, że nie ma wśród nich osób o poglądach skrajnych.

Wciąż jednak słyszymy, że nie ma związku między terrorystami a uchodźcami.

Jeśli potwierdzą się doniesienia, że jeden lub dwóch z zamachowców miał syryjskie paszporty i trafił do Europy przez Grecję jako uchodźca, to całkowicie zmieni to postrzeganie przez Europejczyków fali imigrantów.

Spotka ich gniew i wrogość?

Nie można tego wykluczyć, a na pewno podejrzliwość.

A jeśli owe doniesienia się nie potwierdzą?

To jest jeszcze inny, niebezpośredni, ale kto wie, czy nie ważniejszy mechanizm łączący falę imigracji z terroryzmem. Otóż wśród tej milionowej rzeszy muzułmanów, którzy teraz szturmują Europę, jest wielu, którzy nie mają nic wspólnego z islamistami, to prawda...

...No właśnie.

Ale oni bardzo szybko mogą się stać podatni na ich indoktrynację. Wystarczy, że przekonają się, iż ta wyśniona Europa nie daje im tyle, ile się spodziewali; wystarczy, że zostaną w jakiś sposób wykluczeni, bo przecież niechętnie integrują się ze społeczeństwami Zachodu. I to pchnie ich na ulicę, do meczetu, a niektórych do więzienia. Wszędzie tam trafią na tych, którzy im powiedzą, co prawdziwy muzułmanin powinien w takiej sytuacji zrobić.

Polskie lewicowe środowiska medialne i kulturalne w liście otwartym odcinają się od słów ministrów Konrada Szymańskiego i Witolda Waszczykowskiego.

Sugerowałbym, by owi artyści i dziennikarze spojrzeli na Francję i posłuchali tego, co mówi lewica francuska. François Hollande, socjalista, mówi o wojnie i konieczności bezwzględnego niszczenia terroryzmu, a socjalistyczny premier Manuel Valls zapowiada, że będzie zamykał meczety i deportował radykalnych mułłów!

Ostro.

Tak, francuska lewica mówi językiem Marine Le Pen! A dlaczego? Bo uznali, że najważniejsze jest bezpieczeństwo Francuzów, a wszystko inne jest tego pochodną. I każdy polski polityk też powinien przede wszystkim myśleć o bezpieczeństwie własnego kraju, to oczywiste.

Nie chce pan być solidarny z Europą?

Ależ ja jestem solidarny z Europą! Ja się martwię o to, co się z nią stanie. Jeśli nie uszczelnimy jej zewnętrznych granic, nie zareagujemy na terror, na zagrożenie ze strony islamistów, to Europa się rozpadnie. Ten piękny, wymarzony projekt kontynentu bez granic, zapewniającego obywatelom wysoki poziom życia i pokój, po prostu się załamie. Ci liderzy europejscy, którzy nie widzą tych zagrożeń albo udają, że ich nie ma, zdradzają Europę.

Głos polskich publicystów jest inny.

Bo mogą sobie pozwolić na pisanie czegokolwiek, oni nie ponoszą za swe słowa odpowiedzialności, politycy, owszem, dlatego nie mogą być pięknoduchami.

To pięknoduchy, nie lewica, wzywają do przyjmowania uchodźców?

Pięknoduchy plus tacy politycy jak Angela Merkel, która z pewnością obraziłaby się za nazywanie jej lewicą.

Jest pan wobec terrorystów bezwzględny.

Dobry terrorysta to martwy terrorysta. Kilka lat temu zostałem za te słowa wściekle zaatakowany. Wyszło na moje, ale nie mam satysfakcji.

Chce pan uchodzić za twardziela?

Po prostu wiem, że głównym wrogiem naszej cywilizacji jest dżihad, wojujący islam. I jest to wróg główny, bo dla niego jestem przeciwnikiem ideologicznym, nie politycznym. Z konkurentem politycznym można się jakoś dogadać, zasiąść do stołu, pójść na kompromis. Z radykalnym islamem kompromisów nie ma, oni uważają, że nie mamy prawa do życia, trzeba nas eksterminować. Z tym się nie dyskutuje, przed tym trzeba się bronić.

Europejska prasa podkreśla, że nie wszyscy muzułmanie to terroryści, nie wszyscy uchodźcy to islamiści.

To oczywiście prawda, nikt nie twierdzi, że jest inaczej, ale nie możemy zamykać oczu na realne zagrożenia.

Jak na wieść o Paryżu reaguje polityk?

Odczuwa żal i złość, że spełniły się przewidywania. I rodzi się pytanie: gdzie uderzą następnym razem? Londyn, Rzym, Berlin, Nowy Jork? Bo to, że będzie następny raz, jest oczywiste.

Pocieszamy się, że nasza chata z kraja.

Komfort naszej sytuacji polega na tym, że jesteśmy na peryferiach i zamach terrorystyczny w Polsce jest o wiele mniej spektakularny niż w Paryżu czy Waszyngtonie, nie wywołuje takiego efektu. A terrorystom zawsze chodzi o efekt, paraliżujące przeświadczenie, że mogą zabijać w każdym czasie i miejscu i że to wywoła obezwładniający rezultat.

To prawda, 130 osób w Paryżu robi wrażenie, a 200 w Donbasie już niewielkie...

...300 osób w Libanie już nikt by nie odnotował.

Czy to znaczy, że nie mamy się czego obawiać?

Jako członek NATO i Unii Europejskiej jesteśmy częścią tak bardzo znienawidzonego przez islamistów Zachodu, że to wystarczy, byśmy nie mogli czuć się bezpieczni.

Na szczęście nie jesteśmy dla nich celem numer jeden.

Owszem, ale jeśli nasze służby specjalne nie były w stanie zapobiec nagrywaniu czołowych polityków, to jak chcą nas obronić przed terrorystami?

Da się ustrzec przed zamachami?

Trzeba próbować, ale ustrzec się jest niebywale trudno. Zamach w Paryżu dowodzi, że łatwo jest go dokonać, a niesłychanie trudno się przed nim obronić. Przecież nie dały temu rady świetne francuskie służby specjalne i cały, bardzo sprawnie działający, aparat państwa. Jeśli im się nie udało, to co może stać się w państwie znacznie gorzej zorganizowanym, takim jak Polska?

Co może zrobić państwo, by ratować się przed atakiem terrorystów?

Nie ma lepszej metody niż zdobycie informacji o przygotowaniach do zamachów.

Czyli inwigilacja.

Powiedzmy, że infiltracja środowisk podejrzewanych o taką działalność, środowisk wytypowanych, z których płyną niepokojące sygnały.

Służby specjalne mają inwigilować muzułmanów?

Powinny infiltrować grupy podwyższonego ryzyka, czyli środowiska radykalnego islamu.

Po 11 września wprowadzono obostrzenia na lotniskach i całe ustawodawstwo, które dotyka wszystkich, nie tylko grupy ryzyka.

I to czeka nas w Europie. Hollande chce przedłużenia stanu wyjątkowego i takich zmian we francuskim prawie, które sprowadzają się do większej możliwości inwigilowania ludzi. Pytanie, co obywatele na to. Czy zgodzą się na większą kontrolę w zamian za większe bezpieczeństwo?

Nie dość, że każdy nasz krok w internecie jest kontrolowany, to jeszcze to?

Nie ma wyjścia. Świat, a z nim Europa, idzie w tym kierunku, by dokładniej inflitrować grupy podwyższonego ryzyka, a wraz z nimi, niestety, zwykłych obywateli.

Sarkastycznie można by rzec, że przynajmniej spadnie bezrobocie...

Bo potrzebni będą ci, którzy będą śledzić? Francuzi już ogłosili, że przyjmą dodatkowo 6 tys. osób do policji.

I pewnie nie będą to dzielnicowi.

Raczej nie. Trzeba inwestować w centra analityczne, ale przede wszystkim w wywiad, który ma tu do odegrania największą rolę.

Właściwie dlaczego Angela Merkel to wszystko rozpętała?

Nie wiem, ale widać, że potraktowała Unię Europejską jak swoją własność. Przecież to ona niespodziewanie ogłosiła, że Europa ma przyjmować uchodźców „bez zbędnych biurokratycznych procedur". Kto dał zgodę kanclerz Niemiec na zawieszenie procedur azylowych? Odbył się jakiś szczyt UE, na którym o tym zdecydowano? Odbyły się jakieś referenda w krajach unijnych, gdzie o to zapytano? Nie, i to powinno budzić sprzeciw.

To jej wina?

To pani Merkel najpierw apelowała, by przyjmować wszystkich, a teraz gorączkowo szuka sposobów, by powrócić do procedur, które sama zniosła. Ale fala już ruszyła, tego się nie da łatwo powstrzymać.

Co można zrobić?

Dziś wszyscy, łącznie z Donaldem Tuskiem, mówią, że najważniejsze jest uszczelnienie zewnętrznych granic Unii, a jeszcze niedawno z Orbána robiono niemalże faszystę i wieszano na nim psy, mimo że on nie gadał, tylko uszczelniał te granice...

 

źródło: Rzeczpospolita. Więcej na: www.rp.pl 



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.