Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Łybacka: Proces edukacji będzie infantylny

dodano 2016-06-30 10:10 w kategorii: Kraj

- Czy gimnazja były złe?

- Wobec gimnazjów miałam sporą dozę krytycyzmu. Rozpoczynały się w złym dla dziecka okresie, czyli nasilania problemów związanych z dojrzewaniem. Dziecko było przez pewien czas anonimowe, nie znało środowiska. Podkreślałam zawsze, że to jest problem i trzeba to przedyskutować. Co nie oznaczało dążenia do ich likwidacji. Model szkoły, który proponowałam, likwidował problem sześciolatków, ponieważ chciałam, by nauczanie zintegrowane w klasach I-III odbywało się w budynku, gdzie znajdowało się również przedszkole. Dziecko nie zmieniałoby miejsca nauki , ale miałoby inny program. Chciałem też, by klasy IV – VI i trzy klasy gimnazjum ulokować w jednym bloku nauczania. Ten podział dla rozwoju dziecka wydawał się mi najlepszy.

- Teraz w oświacie powróci stare.

- Mam kilka zastrzeżeń do tego pomysłu. Po pierwsze, nie znam podstawy programowej i nie za bardzo rozumiem wypowiedzi pani minister Zalewskiej, że nauczanie zintegrowane będzie się odbywało 4 lata. To oznacza, że infantylizujemy proces edukacji. Szkołę zaczną siedmiolatki i wydłużymy im o rok nauczanie bez podziału na przedmioty. Po drugie, o rok wydłużone zostaje liceum, natomiast młodzież ze szkół zawodowych ma skrócone nauczanie co najmniej o rok. Kształcić się będą nie dziewięć lat, a osiem plus dwuletnia szkoła branżowa, czyli dzisiejsza zawodowa. A w tej chwili szkoły zawodowe trwają w większości trzy lata. Kolejna, ale i najważniejsza rzecz, która mnie niepokoi, to…

- … tempo tych zmian?

- Tak, ponieważ samorządy, które są odpowiedzialne za te szkoły, będą miały nie lada problem.

- Jedno z pytań brzmi: co stanie się z budynkami po gimnazjach samodziel­nych, tzn. takich, w których nie uczą się dzieci ze szkół podstawowych czy ponad­gimnazjalnym?

- Samorządy muszą sobie z tym problemem poradzić, a mają na to tylko rok. Jak to zrobią? Nie wiem. Poza tym konsultacje z samorządami, jeśli chodzi o możliwość reali­zacji takiego modelu szkoły, trwały krótko i były powierz­chowne. Jest jeszcze jedna rzecz. Pani minister założyła, że reforma wejdzie w życie we wrześniu 2017 roku. Tegorocz­na przerwa parlamentarna jest wyjątkowo długa, więc na wprowadzenie nowelizacji tej ustawy jest niewiele czasu, a proces, brew pozorom, nie jest łatwy. Jak już mówiłam, nie jestem za infantylizacją proce­su edukacji i umniejszaniem wykształcenia ogólnego. Oby nie doszło do jeszcze jednego zjawiska, czyli przy pięcioletnim technikum większa część mło­dzieży pójdzie do szkoły za­wodowej. Teraz różnica między technikum a zawodówką wy­nosi rok, po zmianach wynie­sie trzy lata. Nam na tej uciecz­ce nie zależało, ale na tym, aby jak najwięcej ludzi miało ma­turę i zawód.

- Pytanie też, czy te zmia­ny mieszczą się w budże­cie MEN. Uspokajające de­klaracje niby są, ale z bu­dżetami różnie bywa.

- Myślę, że pani minister o budżet aż tak bardzo się nie martwi. Jej koszty budżetowe to są nauczyciele.

- Czy nauczyciele muszą drżeć o pracę?

- Na pewno konieczne bę­dzie zawieranie nowych anga­ży. Nauczanie w gimnazjum bę­dzie wygaszane, ale takiemu nauczycielowi w pewnym mo­mencie zabraknie godzin. Ofer­tę będzie musiał dostać w innej szkole.

- Dodatkowo na części nauczycieli wymusi to do­datkowe wykształcenie, a studia podyplomowe kosztują.

- Miejmy nadzieję, że to nie będzie konieczne.

- A co z małymi szkołami wiejskimi?

- To kolejne dobre pytanie. W tej chwili małe szkoły pod­stawowe sześcioletnie jakoś so­bie radzą. Jak będzie po refor­mie? Nie wiem, czy będą mia­ły warunki, by być ośmioletni­mi. Nie wiem też, czy nie będzie chęci w ministerstwie, by czte­ry lata nauczania zintegrowa­nego były w jednej, cztery na­stępne w innej szkole. Takie zrywanie ciągłości miejsca rów­nież nie byłoby dobre.

- Pytań jest mnóstwo, więc zadam jedno ogólne: Czy dostrzega pani jakieś pozytywne aspekty propo­nowanych zmian w szkol­nictwie?

- Dopóki nie poznam pod­stawy programowej, to uwa­żam tę reformę za rozstawienie naczyń na stole, do których pani domu jeszcze nie wie, co nałoży.

- Goście mogliby nie być zadowoleni.

- I mogłoby się to źle skoń­czyć.

Wywiad przeprowadził Mateusz Przyborowski, tekst oryginalnie ukazał się w Gazecie Olsztyńskiej.

 



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.